Artykul-24 - Gabinet Terapii Naturalnych Zosia Golis

GABINET TERAPII NATURALNYCH RADOŚĆ ŻYCIA JOLANTA ZOFIA GOLIS
Kontakt   504 382 518

Przejdź do treści

Menu główne:

Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka.

Chociaż była już bardzo stara, to jednak szła tanecznym krokiem,
a uśmiech na jej twarzy był tak promienny, jak uśmiech młodej,
szczęśliwej dziewczyny. Nagle dostrzegła przed sobą jakąś postać.
Na drodze ktoś siedział, ale był tak skulony, że prawie zlewał się z piaskiem.
Staruszka zatrzymała się, nachyliła nad niemal bezcielesną istotą i zapytała:
"Kim jesteś?" Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy,
a blade wargi wyszeptały: "Ja? ... Nazywają mnie smutkiem"
"Ach! Smutek!", zawołała staruszka z taką radością, jakby spotkała dobrego znajomego.
"Znasz mnie?", zapytał smutek niedowierzająco.
"Oczywiście, przecież nie jeden raz towarzyszyłeś mi w mojej wędrówce.
"Tak sądzisz ..., zdziwił się smutek, "to dlaczego nie uciekasz przede mną.
Nie boisz się?" "A dlaczego miałabym przed Tobą uciekać, mój miły?
Przecież dobrze wiesz, że potrafisz dogonić każdego, kto przed Tobą ucieka.
Ale powiedz mi, proszę, dlaczego jesteś taki markotny?" "Ja ... jestem smutny."
odpowiedział smutek łamiącym się głosem.
Staruszka usiadła obok niego. "Smutny jesteś ...",
powiedziała i ze zrozumieniem pokiwała głową. "A co Cię tak bardzo zasmuciło?"
Smutek westchnął głęboko.
Czy rzeczywiście spotkał kogoś, kto będzie chciał go wysłuchać?
Ileż razy już o tym marzył. "Ach, ... wiesz ...", zaczął powoli i z namysłem,
"najgorsze jest to, że nikt mnie nie lubi.
Jestem stworzony po to, by spotykać się z ludźmi
i towarzyszyć im przez pewien czas.
Ale gdy tylko do nich przyjdę, oni wzdrygają się z obrzydzeniem.
Boją się mnie jak morowej zarazy." I znowu westchnął.
"Wiesz ..., ludzie wynaleźli tyle sposobów, żeby mnie odpędzić.
Mówią: tralalala, życie jest wesołe, trzeba się śmiać.
A ich fałszywy śmiech jest przyczyną wrzodów żołądka i duszności.
Mówią: co nie zabije, to wzmocni. I dostają zawału.
Mówią: trzeba tylko umieć się rozerwać.
I rozrywają to, co nigdy nie powinno być rozerwane.
Mówią: tylko słabi płaczą. I zalewają się potokami łez.
Albo odurzają się alkoholem i narkotykami, byle by tylko nie czuć mojej obecności."
"Masz rację,", potwierdziła staruszka, "ja też często widuję takich ludzi."
Smutek jeszcze bardziej się skurczył. "Przecież ja tylko chcę pomóc każdemu człowiekowi.
Wtedy gdy jestem przy nim, może spotkać się sam ze sobą.
Ja jedynie pomagam zbudować gniazdko, w którym może leczyć swoje rany.
Smutny człowiek jest tak bardzo wrażliwy.
Niejedno jego cierpienie podobne jest do źle zagojonej rany,
która co pewien czas się otwiera. A jak to boli!
Przecież wiesz, że dopiero wtedy, gdy człowiek pogodzi się ze smutkiem
i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy, może naprawdę wyleczyć swoje rany.
Ale ludzie nie chcą, żebym im pomagał.
Wolą zasłaniać swoje blizny fałszywym uśmiechem.
Albo zakładać gruby pancerz zgorzknienia." Smutek zamilkł.
Po jego smutnej twarzy popłynęły łzy: najpierw pojedyncze,
potem zaczęło ich przybywać, aż wreszcie zaniósł się nieutulonym płaczem.
Staruszka serdecznie go objęła i przytuliła do siebie.
"Płacz, płacz smutku.", wyszeptała czule.
"Musisz teraz odpocząć, żeby potem znowu nabrać sił.
Ale nie powinieneś już dalej wędrować sam.
Będę Ci zawsze towarzyszyć, a w moim towarzystwie zniechęcenie już nigdy Cię nie pokona."
Smutek nagle przestał płakać.
Wyprostował się i ze zdumieniem spojrzał na swoją nową towarzyszkę:
"Ale ... ale kim Ty właściwie jesteś?"
"Ja?", zapytała figlarnie staruszka uśmiechając się przy tym tak beztrosko,
jak małe dziecko. "JA JESTEM NADZIEJA..!!!"

Autor anonimowy


Miłość to wielka wybawicielka.
Wybawia od nienawiści ,od nikczemności ,
dumy, od egocentryzmu i kłamstwa.



Paulo Coelho
"Być jak płynąca rzeka"

Historia pewnego ołówka

Chłopiec patrzył, jak babcia pisze list. W pewnej chwili zapytał:
- Piszesz o tym, co się przydarzyło? A może o mnie?
Babcia przerwała pisanie, uśmiechnęła się i powiedziała:
- To prawda, piszę o tobie, ale ważniejsze od tego, co piszę, jest ołówek, którym piszę. Chcę ci go dać, gdy dorośniesz.
Chłopiec z zaciekawieniem spojrzał na ołówek, ale nie zauważył w nim nic szczególnego.
- Przecież on niczym się nie różni od innych ołówków, które widziałem!
- Wszystko zależy od tego, jak na niego spojrzysz. Wiąże się z nim pięć ważnych cech i jeśli je będziesz odpowiednio pielęgnował, zawsze będziesz żył w zgodzie ze światem.
Pierwsza cecha: możesz dokonać wielkich rzeczy, ale nigdy nie zapominaj, że istnieje dłoń, która kieruje twoimi krokami. Ta dłoń to Bóg i to On prowadzi cię zgodnie ze swoją wolą.
Druga cecha: czasem muszę przerwać pisanie i użyć temperówki. Ołówek trochę z tego powodu ucierpi, ale potem, będzie miał ostrzejszą końcówkę. Dlatego naucz się znosić cierpienie, bo dzięki niemu wyrośniesz na dobrego człowieka.
Trzecia cecha: używając ołówka, zawsze możemy poprawić błąd za pomocą gumki. Zapamiętaj, że poprawienie nie jest niczym złym, przeciwnie, jest bardzo ważne, bo gwarantuje uczciwe postępowanie.
Czwarta cecha: w ołówku nie ważna jest drewniana otoczka, ale grafit w środku. Dlatego zawsze wsłuchuj się w to, co dzieje się w tobie.
Wreszcie piąta cecha: ołówek zawsze pozostawia ślad. Pamiętaj, że wszystko, co uczynisz w życiu, zostawi jakiś ślad. Dlatego miej świadomość tego, co robisz.


Gdy rzeczywistość staję się nie do zniesienia ,cierpienie można paraliżować rozmaitymi mechanizmami obronnymi naszego ego. Najważniejsze z nich to:zaprzeczanie( to nie dzieje się naprawdę), tłumienie (to nlgdy się nie zdarzyło),dysocjacja(nie pamiętam co się wydarzyło),projekcja(to zdarza się tobie nie mnie),konwersja(jem lub uprawiam seks,gdy czuję,że to się dzieje) lub bagatelizowanie (zdarzyło się owszem,ale to nic takiego).W gruncie rzeczy mechanizmy obronne naszego ego to sposób na oderwanie od cierpienia.
Fragment z książki :

John Bradshaw - Powrót do swego wewnętrznego domu




Poddaj się -poddanie się polega na otwarciu się i chęci odbierania. Poddanie jest rezygnacją z kontroli, nie jest rezygnacją z siły. Nie oznacza oddawania siły innej osobie, przeciwnie jest to akt zwiększający twoją własną siłę. Dzieje się tak, ponieważ pragnąc odbierać, otrzymujesz więcej miłości. A gdy otrzymujesz więcej miłości, przyjmujesz jednocześnie większą niezależność, wolność i Boga. Siła pochodzi z miłości, bezpieczeństwa, pewności i poddania się Bogu.



Dziś pokonuję poczucie osamotnienia, wewnętrznego wypalenia i strachu. Porządkuję sposób myślenia, przejmuję kontrolę nad Ego i poruszam się z pełną swobodą. Dziś zaufam boskiemu prowadzeniu, odejdę od przesadnych zabezpieczeń. Nie będę też oczekiwać gwarancji ani jakiejkolwiek aprobaty z zewnątrz.




"Ktoś mi kiedyś powiedział, że szuka stałego, trwałego związku z kobietą.
Zapytałem go: 'Ile miałeś już poważnych związków?'
Odpowiedział: 'Siedem'.
'Zatem możesz zapomnieć o tym, że potrafisz wejść w trwały związek".
Zapytał: 'Czy nie ma wyjścia z tej sytuacji?'
Odpowiedziałem: 'Jest tylko jedno. Jeśli będziesz szanował tych siedem kobiet i weźmiesz z miłością wszystko, co one ci podarowały, i wniesiesz do nowego związku, to masz szansę'".

Bert Hellinger


-Wyrozumiałość jest dla charakteru partnerem dla dojrzałości.




O człowieku, który chciał być szczęśliwy.



Pewien człowiek ciągle naprzykrzał się Bogu różnymi prośbami. Bóg – dobry wychowawca, pewnego razu powiedział: „Masz jeszcze tylko trzy prośby. Spełnię je, ale potem nie dostaniesz już nic więcej.” Człowiek postanowił zacząć swoje - jak sądził, nieudane życie od nowa. „Panie, mam już dość swojej żony, nie chce się nawrócić do Ciebie, nie chce się zmienić, jest nieznośna, nie chce mnie słuchać. Czy mógłbyś mnie od niej uwolnić?”. „obrze" – odpowiedział Bóg. Wrócił do domu, zastał lament i płacz rodziny oraz przyjaciół. Jego żona umarła. Człowiek czuł się nieco winny, ale uważał się teraz za wolnego. Będzie mógł zacząć nowe, szczęśliwsze życie. Miał jeszcze dwie prośby. Ale rodzina, przyjaciele żałowali jej odejścia, przypominali jej dobroć, szlachetność, pracowitość... Nie przestawali modlić się za zmarłą. Człowiek uświadomił sobie swój czyn; krzyknął: „Boże mój, miałem wspaniałą kobietę, nie doceniałem jej, proszę przywróć mi ją z powrotem do życia!”. Bóg spełnił jego drugie życzenie. Człowiek pomyślał: „O co powinienem teraz poprosić by być szczęśliwym?”. Postanowił pójść po radę do przyjaciół. Ci doradzili – poproś o pieniądze, jak będziesz bogaty, będziesz miał wszystko, co tylko zechcesz. Tak postanowił, ale spotkał innych. Ci mu powiedzieli – cóż ci po pieniądzach, jeśli nie będziesz miał zdrowia, zdrowie jest najważniejsze w życiu, poproś o zdrowie. Ale spotkał jeszcze innych którzy mówili – cóż ci po zdrowiu jeśli i tak musisz umrzeć. Poproś o nieśmiertelność. Kolejni jednak dodawali – cóż ci po nieśmiertelności, jeżeli może będziesz cierpiał, i to może przez wieki, lepiej nie ryzykuj. Proś o miłość, uczucia są najważniejsze. Człowiek myślał, myślał, ale nie mógł się na nic zdecydować. .



Ktoś, kto tego co posiada nie uważa za największe bogactwo, będzie nieszczęśliwy nawet, gdyby posiadł cały świat.

Epikur (341 - 271 p.n.e.)




   "- Spośród wszystkich wymyślonych przez człowieka
sposobów zadawania bólu sobie samemu najgorszym
jest Miłość. Cierpimy zawsze dla kogoś, kto nas nie kocha,
kto nas porzucił, dla kogoś, dla kogoś, kto nie chce nas opuścić
. Żyjemy samotnie, jeśli nikt nas nie kocha: mając żonę lub męża,
czynimy z małżeństwa niewolę."

Paulo Coelho



Rozmaite są ludzkie losy.
Wyznaczają je
praca, odpoczynek, wędrowanie,
miłość, modlitwa, cierpienie...

Różne są życiowe drogi człowieka:
proste i pełne zakrętów,
wiodą do celu bądź do zagubienia,
drogi radosnych spotkań z bliźnimi
i samotnego pielgrzymowania
przez ziemię.
Każda z tych dróg
znaczona jest
... trawami.
Także moja.

W zagubionym pochodzie ludzkości
coraz trudniej
człowiekowi dostrzec człowieka.
W wieku oszałamiającej pogoni za zyskiem i sławą
coraz trudniej
o miłość,
o przyjaźń,
o pamięć.
W chaotycznym rozgwarze codzienności
coraz trudniej
dostrzec świat przyrody,
napełnić uszy ciszą ukojenia
nasycić oczy zielenią nadziei,
zadumać się nad przyszłością (nie tylko własną).

Coraz trudniej
zauważyć trawy,
zauważyć miłość,
zauważyć Boga.

Coraz trudniej
o rozmowę serdeczną i bezinteresowną
z człowiekiem ...


    Stanisław Kozłowski



Egoistą jest człowiek, który czując się niekompletnym, nie w pełni wartościowym, usiłuje poprzez słowa i uczynki udowodnić, że jest lepszym,niż to sobie wyobraża; to człowiek, który szuka potakującego towarzystwa,gdyż nie jest pewny swej samooceny; który nakłania innych, by okazywali mu miłość, szacunek i uznanie, ponieważ sam nienawidzi siebie. Egoizm jest niczym innym, jak próbą uwolnienia się
od nienawiści do siebie poprzez zakłamanie.




Ten świat rzeczywiście jest cudownym darem dla mnie.Jestem wdzięczna , że otaczają mnie wspaniali, wdzięczni,kompetentni,serdeczni,życzliwi, lojalni ludzie,jestem wdzięczna,że otacza mnie cudowna natura i za to,że żyje. Chętnie żyję i chętnie korzystam z wszelkich wygód i przyjemności, jakie niesie życie.
Czy Ty tez masz takie podejście do życia?




  -- Dobre nawyki to klucz do wszelkich sukcesów,
złe zaś to otwarte wrota, przez które wkracza porażka .



Myśli,cytaty,refleksje


 -Jak to  dobrze, że żadne z nas nie uważa siebie za ideał.Bardzo trudno kochać idealnych ludzi.Może nawet nie wykonalne.



- W przyjażni nie dąż do niczego poza pogłębianiem ducha .Ponieważ miłość , która szuka czegoś innego poza odkrywaniem własnych tajemnic , nie jest miłością ale rozpięta siecią : złapią się w nią tylko śmieci.


-Doceniam wartość rozwoju duchowego, moc boskich przemian i transformacji.


- Moja energia jest skupiona i ukierunkowana na twórcze osiąganie moich celów.Jestem niewinna kiedy zarabiam na swoich twórczych pomysłach.


-Akceptuję to miejsce w swoim życiu, w którym się obecnie znajduję i dostrzegam jakie mam twórcze możliwości będąc właśnie w tym momencie życia.Jestem w porządku kiedy pozwalam ludziom aby mnie doceniali, chwalili i wspierali..Zauważam, że potrafię zwracać się o pomoc w taki sposób, że inni chętnie mi jej udzielają.


-Przyciągam do swojego życia coraz więcej harmonijnych osób, z którymi spontanicznie doświadczam radości, miłości, bogactwa i spełnienia.


-Dziś zmieniam kierunek biegu i przejmuję pełną odpowiedzialność za siebie. Dziś zaufam moim snom i wizjom. Dzięki nim odnajdę spokój wewnętrzny i poczuję się niezależna. Dziś nie ulegnę presji partnera, rodziców, męża, żony, dzieci, lecz samodzielnie podejmę decyzję mającą wpływ na moje dalsze życie. Dziś będę broniła swoich racji i odważę się powiedzieć NIE, STOP, KONIEC!







GABINET TERAPII NATURALNYCH RADOŚĆ ŻYCIA JOLANTA ZOFIA GOLIS
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego